Lekcje mimo wszystko przebiegły bardzo spokojnie. Karolina
przyzwyczajona do stania z boku, wymieniła zaledwie kilka słów z najlepszymi
przyjaciółkami. Resztę czasu poświęcała próbom wyłączenia mentalnie swojego
słuchu i skupieniu się na rozmowie prowadzonej w znacznej odległości od niej.
Dzięki temu mogła podsłuchiwać, bez podejrzeń.
Antares mimo wielokrotnych zaproszeń stał w kącie i czytał
książke, oprawioną w czarny papier. Gdyby ktoś odważył się zerknąć pod papier
na pewno zdumiałby się tytułem książki, jednak nikt nie kwapił się, by go o to
zapytać, jego niezwykłe ciemnoniebieskie oczy mogły zmrozić na miejscu, a
wysoki wzrost tylko potęgował wręcz demoniczną aurę.
Dwoje odludków, jak samotne księżyce, czy przyciągnie ich
grawitacja?
…
Minął już tydzień nowego roku. Tempo prac nałożonych przez
nauczycieli stopniowo się powiększało. Nawet ktoś taki jak Antares, prawie
usypiał na lekcjach.
- Tu masz błąd- Karolina nawet nie patrząc w jego stronę
wskazała błąd w jego zeszycie. Cały czas kątem oka śledziła ruchy długopisu i
wiedziała co pisze.
- No tak, masz naprawdę przytomny umysł, żeby zajmować się
dwoma zeszytami naraz. Pewnie długo śpisz- złośliwiec, widział przecież ślady
korektora pod oczami.
- Chyba niewiele o mnie wiesz.
- To mi opowiedz, jestem bardzo ciekaw.
- Możesz pomarzyć.
- Czemu jesteś taka oschła?
- Ja nie…- nastąpiła chwila ciszy- Antares to jedna z gwiazd
gwiazdozbioru skorpiona, czasami patrzę na nią, jak nie mogę spać.
- Właśnie stąd pochodzi moje imię. Jesteś spod znaku
skorpiona?
- Tak, skąd wiesz?
- Kto znał by na pamięć imiona gwiazd? Ten gwiazdozbiór musi
dla Ciebie coś znaczyć.
„Sherlock…”-pomyślała Karolina-„Tacy sa niebezpieczni”-
szybko wróciła do przerabianego zadania.