sobota, 18 kwietnia 2015

Cz.3



Lekcje mimo wszystko przebiegły bardzo spokojnie. Karolina przyzwyczajona do stania z boku, wymieniła zaledwie kilka słów z najlepszymi przyjaciółkami. Resztę czasu poświęcała próbom wyłączenia mentalnie swojego słuchu i skupieniu się na rozmowie prowadzonej w znacznej odległości od niej. Dzięki temu mogła podsłuchiwać, bez podejrzeń.
Antares mimo wielokrotnych zaproszeń stał w kącie i czytał książke, oprawioną w czarny papier. Gdyby ktoś odważył się zerknąć pod papier na pewno zdumiałby się tytułem książki, jednak nikt nie kwapił się, by go o to zapytać, jego niezwykłe ciemnoniebieskie oczy mogły zmrozić na miejscu, a wysoki wzrost tylko potęgował wręcz demoniczną aurę.
Dwoje odludków, jak samotne księżyce, czy przyciągnie ich grawitacja?
Minął już tydzień nowego roku. Tempo prac nałożonych przez nauczycieli stopniowo się powiększało. Nawet ktoś taki jak Antares, prawie usypiał na lekcjach.
- Tu masz błąd- Karolina nawet nie patrząc w jego stronę wskazała błąd w jego zeszycie. Cały czas kątem oka śledziła ruchy długopisu i wiedziała co pisze.
- No tak, masz naprawdę przytomny umysł, żeby zajmować się dwoma zeszytami naraz. Pewnie długo śpisz- złośliwiec, widział przecież ślady korektora pod oczami.
- Chyba niewiele o mnie wiesz.
- To mi opowiedz, jestem bardzo ciekaw.
- Możesz pomarzyć.
- Czemu jesteś taka oschła?
- Ja nie…- nastąpiła chwila ciszy- Antares to jedna z gwiazd gwiazdozbioru skorpiona, czasami patrzę na nią, jak nie mogę spać.
- Właśnie stąd pochodzi moje imię. Jesteś spod znaku skorpiona?
- Tak, skąd wiesz?
- Kto znał by na pamięć imiona gwiazd? Ten gwiazdozbiór musi dla Ciebie coś znaczyć.
„Sherlock…”-pomyślała Karolina-„Tacy sa niebezpieczni”- szybko wróciła do przerabianego zadania.