Mieszkanie było urządzone dość nowocześnie, dominowały
ciemne kolory. Zaprowadził ją do łazienki.
- Usiądź tutaj- wskazał na taboret. Posłusznie wykonała
polecenie. Nadal była skołowana całym wydarzeniem. Wypadek, pocałunek, nazwanie
jego dziewczyną i… rany.
- Co z tobą?- zapytała
- Co?
- No, rany.
- Już się zasklepiły.
-?
- Widzisz, nie jestem człowiekiem, jestem swego rodzaju…
demonem. Dzięki energii mogę sam się leczyć.
- Dlatego mnie pocałowałeś?
- Mogę w ten sposób zawrzeć kontrakt z człowiekiem. Żywię
się energią życiową, którą pobieram przez pocałunek, jeżeli pocałuję człowieka,
on staje się moim pożywieniem, a ja jego sługą. Ściągnij koszulkę.
-Nie.
- Inaczej nie opatrzę ran.
Chwilę mierzyli się wzrokiem. W końcu Karolina uległa.
-Ał- powiedziała, gdy środek odkażający dotknął jej skóry.
- Spokojnie- demon zdawał się nie zwracać uwagi na to, że
dziewczyna jest w samym staniku. Zabandażował jej ręce od łokcia do
nadgarstków, tam gdzie asfalt zdarł jej skórę, tak samo plecy. Gdy skończył
zapakował apteczkę do szafki.
- Czyli masz ze mną kontrakt?- zapytała.
- Tak.
- Jak go można zerwać?
- Przez bezuczuciowy seks- w tym momencie ściągnął
zakrwawioną koszule i spodnie.
-Kurwa, mózg mi odmówił współpracy. Takie coś to w mangach,
a nie w życiu-nastąpiła chwila ciszy- to musi być sen, w końcu i tak te koszmary stają się coraz
bardziej realistyczne. Idę do domu.
Jak powiedziała, tak zrobiła, ubrała koszulkę i wróciła do
jak zwykle pustego domu. Od razu położyła się do łóżka.